Wpisy użytkownika Don't wake me up z dnia 7 kwietnia 2014

Liczba wpisów: 3

destrukcyjnamilosc
 
I przyjechał on. Wyśniony książę z bajki w postaci Pana Idealnego. Początkowo myślałam że powinniśmy być jednak przyjaciółmi, lecz po jakiś 30 min przekonałam się że to na pewno coś więcej. On jest taki.. idealny. Nawet moim rodzicom się spodobał. Jest taki otwarty, kochany, wrażliwy ale pizdą nie jest. I jest silny, uparty i podoba mi się. Czuję się totalnie zadurzona w nim.. nie chce żeby to minęło. Nie chce żeby okazało się że jest kolejną próbą wyleczenia się z Ciebie. Swoją drogą nie odzywasz się już od 85 dni.. Straszne.. Ale nie żałuję. I nie chcę już Ciebie.. jakoś to brzmi znajomo. Nieważne nie chce teraz myśleć o tym. Dni spędzone z Panem Idealnym były prawdziwą odskocznią od mojego życia które krąży wokół egzaminów, zaliczeń i ciągłego czegoś zaliczania, zdawania, osiągania. To miłe czasami się od tak od tego odciąć. Z reguły jestem osobą małomówną. Wolę słuchać ,za to Pan Idealny to gaduła. Lubie słyszeć jego głos. A jego kocham. Oby to trwało jak najdłużej <3

d297eb570002167652f4e155.jpg


Pan Idealny kocha ciało którego ja nienawidzę.. nienawidzę swojego ciała. Nie umiem przez nie normalnie funkcjonować. Najgorsze jest to że czegokolwiek bym nie zmieniła i tak będę je nienawidzić. Dlaczego? Bo jest moje. Nienawidzę siebie. Nie wiem jak to zmienić. Wiem jedno że to się nie zmieni, bo tego zmienić się nie da. Lecz przy nim trochę o tej nienawiści do siebie zapomniałam. Na niczym innym się nie skupiłam. Tylko on. Może powinnam spróbować coś zmienić w swoim wyglądzie? Może to mi pomoże? Może..

tumblr_ms6ro5hPZB1rsd4d8o1_500.jpg


Obiecałam mu że nie będę robić sobie krzywdy gdy wyjdzie. A ja o niczym innym nie myślę jak o tym żeby wziąć żyletkę i.. Chyba to już takie uzależnienie.. chociaż nie. To jest bardziej jak natręctwo. Czuję że muszę to zrobić. Sprawia mi to jakąś ulgę. Co robić? Będę się widziała z nim pewnie dopiero za miesiąc więc może nie zauważy jak coś zrobię sobie teraz..

tumblr_n2wet8gffW1s7sqmso1_400.jpg
 

destrukcyjnamilosc
 
Tekst tego kawałka jest tak niesamowity.. po prostu wow. Dawno czegoś nie słyszałam polecam.



" Pokoje i korytarze, pełno różnych uczuć
Płaczą ich tatuaże, równo w godzinę duchów
Wychodzą na wojaże, a gdzieś po siódmym buchu
Właśnie tak..
1.Spójrz ponad nami tańczą damy jasnowłose,
Dopiero gdy zapalisz, poczuć możesz
Co kto jak zostawił w takiej jak ta noce
Nagle staje przed oczami jakby opuszczony hotel
Nie musisz tam wchodzić, wszystko ci opowiem
Ale idziesz mimo woli, bo to pewnie też o Tobie
Tuż za głównym wejściem, miliony pokoi
W jednym z nich wywiera presję stan destrukcji w paranoi.
Za ścianą jest wejście, charakter tamtych gnoi
Nad nimi stoi dzisiejsze myślenie i wybory
W holu się pałęta ego bez pokory
Spala się myśląc o błędach, nie może się uspokoić.
W pokoju bez okien, kumulacja złości
Osiąga nowy stopień i pije w samotności
Idzie do niej chaos ledwo trzyma się poręczy
To ostatni desperado, dokładnie się rozejrzyj
Ref.
Wchodzę jak do siebie, mijam pustą portiernię
I chyba jestem w niebie połączonym z piekłem.
Wszystko, co się dzieje jest wyraźne i lepkie.
Tutaj nic już nie jest, tak jak przedtem.
Pokoje i korytarze, pełno różnych uczuć.
Płaczą ich tatuaże, równo w godzinę duchów
Wychodzą na wojaże, a gdzieś po siódmym buchu
Chcesz to ci pokażę, przetrzyj oczy swego słuchu
.
2.Schody pierwsze piętro, idziesz lecz niepewnie.
Bo na podłodze klęczą chwile, gdy wymiękłeś.
Boisz się myślenia, niby nie patrzysz na nie.
Uciekasz do pomieszczenia, gdzie się łatwo traci pamieć.
Tam poczujesz zamęt, brak zwyczajnej wyobraźni.
Pigułami wspomagane, potrojenie jaźni.
To czego nie chciałeś, ledwo siedzi, ale pije.
Z tym czego nigdy nie miałeś i tym na co zasłużyłeś.
Najebany talent się potyka o podejście.
Duma napierdala dalej, słychać ją na drugim piętrze.
Weź i mi też nalej, jak Ci się nie trzęsą ręce.
Już idziemy, ale najpierw może coś zakręcę.
Złapiesz łyk powietrza, może się uspokoisz.
Pozostało do przejścia jeszcze parę pokoi
Tu wizje wyświetla na amatorskiej taśmie
Tam pokusa przestępstwa w pokoju trzy trzynaście.
Ref.
Wchodzę jak do siebie, mijam pustą portiernię
I chyba jestem w niebie połączonym z piekłem.
Wszystko, co się dzieje jest wyraźne i lepkie.
Tutaj nic już nie jest, tak jak przedtem.
Pokoje i korytarze, pełno różnych uczuć.
Płaczą ich tatuaże, równo w godzinę duchów
Wychodzą na wojaże, a gdzieś po siódmym buchu
Chcesz to ci pokażę, przetrzyj oczy swego słuchu.

3. Chodź na trzecie piętro, na schodach tłum pozorów.
Napierdalają ścierwo i nie spuszczają z tonu.
Odgrzebują przeszłość, nieuzasadnioną podłość.
Gdy Ty minąłeś namiętność, której się nie da dotknąć
Czas pogłębia niemoc, coś bełkocze niewyraźnie.
Opowiada złudzeniom o bezlitosnym maraźmie.
Który otumania przełom niszczy satysfakcje.
Z pokoju wypadła szczerość z trzema kulami w klatce.
Radziłbym uważać, choć tu jest sekretne przejście.
A na końcu korytarza kolo szykuje zemstę.
Wymierzy ją przez sen wtedy każdy jest bezsilny.
Gdzieś w jednym z tych pomieszczeń zazdrość szuka winnych.
Nikt nie jest niewinny, a jeśli tak się zdarzy.
To zapewne inni będą chcieli go usmażyć.
To nie tani film jest, to wizje i przesłania.
I jeszcze kiedyś zginiesz jak będziesz się tak szlajał.
Ref.
Wchodzę jak do siebie, mijam pustą portiernię
I chyba jestem w niebie połączonym z piekłem.
Wszystko, co się dzieje jest wyraźne i lepkie.
Tutaj nic już nie jest, tak jak przedtem.
Pokoje i korytarze, pełno różnych uczuć.
Płaczą ich tatuaże, równo w godzinę duchów
Wychodzą na wojaże, a gdzieś po siódmym buchu
Chcesz to ci pokażę, przetrzyj oczy swego słuchu.

4. Pokój pustych marzeń, za drzwiami nadzieja.
Ma milion wyobrażeń, ale złość ją onieśmiela.
Za ścianą się snuł nieobliczalny egoizm
Ciągnął za sobą ból rany, co się nie zagoi
W korytarzu miłość, która krzyczy że jest ponad.
Na schodach leży litość przećpana i stłumiona.
Każde najsłabsze ogniwo się przekona czym jest stres,
Z każdą kolejną chwilą coraz bardziej chory gniew.
Serwuje nam widok, jak się gotuje krew.
Jak żyją i jak giną ci co wypalają się.
Gdzieś na czwartym piętrze zapisany los.
Spełnia się niechętnie, bo wczoraj całą noc.
Z hipokryzją namiętnie napierdalali koks.
Dziś do drzwi się konsekwencje dobijają po swój sos.
Sumienie nie pęknie, bo wzmocni co nie zniszczy.
Ziom wiesz, co to za miejsce nie trudno się domyślić.
Ref.
Wchodzę jak do siebie, mijam pustą portiernię
I chyba jestem w niebie połączonym z piekłem.
Wszystko, co się dzieje jest wyraźne i lepkie.
Tutaj nic już nie jest, tak jak przedtem.
Pokoje i korytarze, pełno różnych uczuć.
Płaczą ich tatuaże, równo w godzinę duchów
Wychodzą na wojaże, a gdzieś po siódmym buchu.
Chcesz to ci pokażę, przetrzyj oczy swego słuchu. "

tumblr_n066vaemwc1rjrspwo1_500.jpg