Wpisy użytkownika Don't wake me up z dnia 9 września 2014

Liczba wpisów: 1

destrukcyjnamilosc
 
Na początku chciałabym przeprosić za wszelkie wulgaryzm lecz nie byłam w stanie ich pominąć. Jeden z najgorszych początków tygodni w moim życiu i aż strach się bać co będzie dalej.
"Kur Wa Mać, zesrało się wszystko teraz" cytat z Emila G idealnie nadaje się do mojej obecnej sytuacji. Ja nie wiem co się dzieje. Nie wiem. Od wczorajszego wieczora zjebało się wszystko totalnie i jebie się do teraz. Ale zacznijmy od początku. Wczoraj napisał do mnie kumpel. Miał zły humor. Zaczął opowiadać o swojej przyjaciółce, która mu się podoba i jest o nią zazdrosny, jaka to ona jest głupia że jest w związku na odległość z jakimś innym typem. Twierdził że to nie miłość. Tak jak w przypadku mnie i Pana Idealnego. Coś mnie ukuło i tak zabolało że włączył mi się tryb agresji. Autentycznie nie panowałam nad sobą. Zaczęłam po nim cisnąć. Obraził się i nara. Chuj z nim, ale ja.. Ja się totalnie załamałam gdy przeszła złość, poleciały łzy których nie byłam w stanie powstrzymać. Btw. 80 dni. Gdy już w końcu się uspokoiłam zaczęła mnie mega głowa napierdalać. Lecz najgorsze było jeszcze przede mną - sen. Śnił mi się Pan Idealny, był znów koło mnie, mówił że tym razem mnie nie zostawi. Koszmar się zaczął gdy się obudziłam i uświadomiłam sobie że to był tylko sen.. to był tylko piękny koszmar. Nienawidzę tego. Nienawidzę. NIENAWIDZĘ. Dobrze że kumpel dziś nie napisał bo przecież bym mu dała "liryczny wpierdol". Powracając teraz do mojego poranka, musiałam wstać wcześniej aby udać się na wizytę do lekarza. Nie wyspałam się bo spałam krótko a poniedziałek był ciężkim dniem z tego względu że dużo stresu i wysiłku kosztowała mnie poprawka. Gdy dotarłam do lekarza, do którego mam 40 km drogi, okazało się że wizytę mam na JUTRO i to moja matka mnie źle poinformowała. Dlaczego ja nie zapisuję w swoim kalendarzu tych jebanych wizyt?! I tak oto zmarnowałam czas i pieniądze wydając je na 80kilometrową przejażdżkę. To nie koniec tych cudownych katastrof. Dziś przyszła gra. Próbuję ją zainstalować od godziny 16 I CHUJA Z TEGO MAM. Jebać ten przeklęty Origin. Kto to wymyślił kupować grę i ściągać ją.. Kurwa!!! No ale już bez tych przekleństw. Pogodziłam się z faktem iż będę musiała ściągać grę przez 5h. Nagle gdy ściągnęło się już 53% wystąpiła PAUZA. Myślę sobie, dobra to na pewno przez to że na chwile net mi gdzieś uciekł. Nacisnęłam ŚCIĄGAJ KURWA DALEJ. I co się stało? Cofnęło się do 12% o.O Mój szok moje załamanie w tym momencie nie do opisania. Gdy ostatecznie przeszły mi te emocje i wstępnie pogodziłam się z faktem iż teraz będę musiała czekać 7 PIEPRZONYCH GODZIN to wystąpił błąd i nic się nie dało zrobić. Teraz próbuję innej metody a mianowicie zaktualizowanie Orgina i na nowo ściąganie. A jakby jeszcze tego wszystkiego było mało.. kupiłam sobie dziś CD Action. Uznałam że wgram jedną z tamtych gier skoro w tą nową grę nie mogę grać bo będzie się instalowała pierdylion godzin. A więc zaczęłam instalować tamtą grę na starym laptopie ażeby temu komputerowi nie przeszkadzać w ściąganiu. No i co? Instalowało się 30 min a potem wyskoczył błąd z którym nic się nie dało zrobić. Pech w tym tygodniu osiągnął poziom mistrzkurwaowski. Co jeszcze się stanie? I pytanie drugie brzmi dlaczego mnie nie trafił piorun jak byłam na rowerze?! Z moim szczęściem to wielce prawdopodobne mimo iż pogoda była ładna. Jutro ma się popsuć. Jak ja się kurwa jaram. I znów do lekarza te 40 km. Pięknie końcówka wakacji mi się zaczęła PIĘKNIE. Byle pan prof. nie sprawdził w tym tygodniu mojej pracy bo jestem pewna że wynik byłby negatywny. Kiedy ta zła passa się skończy?!



Jedyną pozytywną rzeczą w tym tygodniu był poranek przed egzaminem. Czekała na mnie taka wspaniała niespodzianka w postaci sms'a od Pana X. Życzył mi powodzenia na egzaminie. Jakie to było słodkie że zapamiętał. Ah <3

98f1fa62000f4fed4f04aaca.jpg


Dobra laska ogarnij się i zastosuj się do tego:
"nie mam serca, wiesz, chyba mi gdzieś wypadło,
kiedy schylałem się, żeby sobie zapierdolić wiadro,
i warto było, teraz żyję sobie tak,
jakbym wsadził chuja w globus i mówił, że jebię świat. "

30bb7cc900111fab52e3de63.jpg
  • awatar zoya.jasiński: wow. ciężki dzień. ostatnio też zdarzył mi się jeden taki. że wszystko się jebało.no ni chuja wszystko szło nie tak jak trzeba. mam nadzieje że jutro będzie lepiej.
Pokaż wszystkie (1) ›