• Wpisów: 208
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 17:51
  • Licznik odwiedzin: 16 751 / 1899 dni
 
destrukcyjnamilosc
 
Poddałam się. Poddałam. Nie dałam rady. Co mi to daje? Co? Czuję ogromny stres przed jutrem. Nie mogę sobie tego wszystkiego wyobrazić.. tyle stresu. Zaraz zacznę że będzie większy stres niż na maturze ustnej z polskiego. Mam ochotę nie istnieć zniknąć nie czuć. To takie straszne i smutne. Potrzebuje kogoś kto by mnie przytulił i powiedział będzie dobrze, dasz rade.
Pan X się nie odzywa. Z panem Idealnym nie miałam kontaktu od 86 dni. Odzywa się co jakiś czas Duży Dzieciak. Po co? Żeby oświadczyć mi że nową pannę wyrywa albo pyta się kiedy pijemy. Właśnie picie! Staczam się.. wczoraj sama się tak upiłam. Aż wstyd rano miałam mega kaca.. co ja gadam rano byłam jeszcze najebana. Potem przyszedł kac morderca. Eh... na dzisiejszą noc zapewne wybiorę sobie inną rozrywkę..
Ciekawe czy nadejdzie taki czas gdzie powiem.. tak jestem szczęśliwa i bez obaw patrze w przyszłość. Pragnę chociaż chwili.

tumblr_nbvo2lmiUF1tf1jauo1_1280.jpg




Już kurwa rzygam Tobą i nie wyrabiam finansowo.
Mam deprechę, awantury i chcę żyć na nowo.
Kumple nie chcą gadać, bo niby mnie zmieniłaś.
Ale kiedy jesteś z nami nikt się nie wychyla.
Słyszałem, wczoraj ponoć byłaś u sąsiada.
Trzymał Cię za szyję, spijał, ponoć skończył na kolanach.
Kurwa, to nie ty - ja wiem, że to nie Ty.
Przecież wczoraj byłaś ze mną,
choć zerwał mi się film na moment.
Zaraz, może wtedy on wziął Cię,
Ale przecież pamiętam, że leżałaś obok mnie.
Przyszedł Matek i wziął Cię na stronę,
Krzyczał, coś tłumaczył, że to już popierdolone.
Ale nie wyrzucił cię i siedziałaś z nami.
I niby kryzys, ale wierzę, że się jeszcze dogadamy.
Milczysz, znasz mnie, wiesz, że znów muszę schlać się.
I najgorsze, że Ty jesteś przy tym zawsze.

[Ref. Oliszja]
Wiem, że znów wieczorem chciałbyś mnie na własność mieć,
Znów nie będziesz sobą, będę z Tobą aż po sen.
Znam Cie lepiej niż ktokolwiek i nie zmienisz się, bo
Zanim zaśniesz, kilka godzin znowu spędzisz ze mną.
Sam na sam, tylko my i nieprawda, że to chore,
I nie słuchaj ich, zamknij drzwi, bądźmy znów we dwoje.
Tylko my, tylko my, nikt nam nie przeszkodzi dzisiaj,
Chyba, że znów będziesz krzyczał.

Jakoś już dziwnie się czuję gdy jesteśmy sami.
Nie żebym zmęczył się z Tobą, bo uwielbiam cię walić.
Ty uwielbiasz mnie ranić i to chyba nie jest spoko.
Znów się kumple wkurwiali że coś tam. I po co to?
Wiem, że tłukłem Cię kiedyś.
Przeprosiłem przecież.
Na chuj kurwa chcesz tu dalej o to żreć się?
I po co to wszystko, może lepiej jak odejdziesz?
Ale nie, w sumie zostań i się nie kręć.
Sprawiasz, że zapominam o niej, nie bądź zazdrosna,
Wiesz, że z Tobą jest inaczej, chociaż nigdy nie pokochasz mnie.
I nigdy nie pokonam Cię, ojciec też tak kochał,
Wracał po nocach i mówił że Cię kiedyś spotkam,
I nie wyrzucił Cię, siedziałaś tam jak zawsze.
Niby kryzys ale wierzył, że się jeszcze dogadacie, milczysz,
Znasz mnie, wiesz że znów muszę schlać się.
I najgorsze, że Ty jesteś przy tym zawsze.

[Ref. Oliszja]
Wiem, że znów wieczorem chciałbyś mnie na własność mieć,
Znów nie będziesz sobą, będę z Tobą aż po sen.
Znam Cie lepiej niż ktokolwiek i nie zmienisz się, bo
Zanim zaśniesz, kilka godzin znowu spędzisz ze mną.
Sam na sam, tylko my i nieprawda, że to chore,
I nie słuchaj ich, zamknij drzwi, bądźmy znów we dwoje.
Tylko my, tylko my, nikt nam nie przeszkodzi dzisiaj,
Chyba, że znów będziesz krzyczał.

Lubię jak jesteś zimną suką.
Jeśli nie ja to koledzy Cię tłuką.
Nie jestem sam, jesteś obok i jutro
Będzie mnie bolał łeb od twoich głupot,
Lubię jak jesteś blisko ust bo,
Pierdole, rzucam wszystko, chuj w to.
Nie mogę kurwa wybrnąć, zrób coś.
Chyba trzęsą mi się ręce i chyba chciałbym usnąć,
Zobacz jak nas odbija lustro,
Zdrówko, wypijmy za nas, za przyszłość, zrób to.
Wypijmy za nas, nim dla nas będzie za późno.
Zdrowie kochana i spierdalaj kurwo.

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Faceci to idioci. J*bać, j*bać i jeszcze raz j*bać! Trzymaj się tam... alkohol problemów nie rozwiąże... tylko na moment.. poranki po imprezie są jeszcze gorsze, bo wtedy jeszcze bardziej uderza w nas ta j*bana rzeczywistość... ;/