• Wpisów:208
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 17:51
  • Licznik odwiedzin:14 501 / 1406 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem zazdrosna jak cholera o byłego. Chuj wie o co mi chodzi. Chyba siebie totalnie nie ogarniam.. po prostu nie ogarniam. Co mnie obchodzi że mój były zarywa do jakiejś laski? Spotkał się ze mną 2 razy i tyle. Autorko bloga nie myśl o nim. Skup się na innych rzeczach... hmmmm tylko na czym? A tak egzaminy są. A co po nich? Eh...
A Ty oczywiście nie odezwałeś się ani w walentynki ani dzień po. 35 dzień bez kontaktu z Tobą. To mnie też dobija jak cholera. Najgorsze jest to że ja już nie wyobrażam sobie przyszłości z tobą ani ogólnie nic, ale wiem że gdybyś się do mnie odezwał to od razu rzuciłabym wszystko.. *WSZYSTKO* i to jest straszne. Wydaje mi się że kocham tylko Twoje wyobrażenie. Przecież nas nic nie łączy. Jesteśmy z dwóch różnych światów, więc co ja do Ciebie mam? Gdyby się pojawił ktoś może teraz.. na poważnie to może.. może zapomniałabym o Tobie. Może zauważyłabym że jest ktoś lepszy, poczułabym się lepiej i byłoby lepiej.
Czuję się lepiej gdy to opiszę.. jakoś tak lżej.. ale gdy czytam to wszystko widzę jaka jestem pogubiona. Może powinnam iść z tym do jakiegoś psychologa za nim moje stany przerodzą się w jakąś silną depresje i samobójstwo? Może lepiej jednak nie.. trzeba zachować pozory normalności. Musze dawać rade.. ale już serio wymiękam.
  • awatar Don't wake me up: @DTR81: Nie jestem już nastolatką. Dla mnie zachowanie pozorów normalności to pokazanie otoczeniu że nie jestem smutna, nie mam problemów, wszystko jest okej, chce żyć, mam plan na siebie które realizuję, bo nie chce żeby ludzie których kocham martwili się o mnie. Udaje twardą jak gdyby nigdy nic a to nie jest takie proste dla mnie. Nienormalność w której tkwię? Nie widzę sensu aby żyć a nie żyć nie mogę z pewnych względów, i tak oto znajduję się w sytuacji bez wyjścia. Jest jeszcze parę takich spraw których rozwiązać się nie da.
  • awatar Berenica: Ech.
  • awatar Berenica: Możesz wykorzystać zazdrość, jako bodziec do realizacji własnych aspiracji. Nie tak łatwo przejść w głęboką depresję - wiem coś o tym. Na pewno nie przewidzisz jej spekulując w ten sposób. Miłosne rozterki naturalnie wiążą się bólem i pogorszonym nastrojem - tak przeżywamy ciężkie chwile. DALEKO z tym jednak do depresji. Nie składa się ona jedynie z pogorszonego samopoczucia - miliony nastolatków XXI wieku, myśli w ten sposób, oczywiście BŁĘDNIE. Zachować pozory normalności? Czym jest normalność, do której dążysz? Czym jest nienormalność, w której teraz tkwisz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
33 dni od ostatniego kontaktu. Jestem dziwna że odliczam. To wciąż boli tak samo. Raz jest lepiej raz jest gorzej. Mam ochotę cofnąć czas zmienić wszystko. Wymazać Cię z pamięci i nigdy nie poznać. Choć nie wiem czy potrafiłabym tak. Chyba tęsknię. Ale bardziej dręczy mnie myśli czy się jeszcze odezwiesz. Odezwiesz się - źle. Nie odezwiesz się - jeszcze gorzej. Żyję nadzieją i ona mnie powoli zabija. Z dnia na dzień jest coraz słabsza a ja czuję jak odchodzi ze mnie chęć do życia. Do tego czuję stres. Nie wiem co mogłabym Ci powiedzieć gdybyś się odezwał. Ale przecież się nie odezwiesz. Nawet ostatnio mój przyjaciel mi to powiedział. Co poczułam? Szok. Szok że to jest możliwe.
Miałam cichą nadzieję że się odezwiesz na walentynki. Nadzieja matką głupich, a matka bardzo kocha swoje dzieci. A może jednak będzie miła niespodzianka? Nie? Dobra na zdrowy rozum też w to nie wierzę, ale jak już wspomniałam nadzieja...
Odzew byłego. To też było ciekawe. Tylko uruchomiło we mnie agresje. Typ jest bezczelny. Wyrywał mnie na takie same teksty, rzeczy co inną dupe.. Skandal? Skandal jak cholera. No ale chuj w to olałam go. Nie wcale nie jest mi przykro. ANI KURWA TROCHE..
Hmmm czego więcej do nieszczęścia? Oczywiście 200 ton.. nie nie rapu.. NAUKI. Jeszcze 2 egzaminy i poprawka. Ja oszaleje i sobie włosy z głowy powyrywam od tej nauki.. Tyle się uczyć ja prdl..
Może jeszcze trochę się dobijesz mrs. Destrukcyjna? Ależ oczywiście.. Jutro walentynki. Będę teraz jak Gargamel. *Jak ja nie cierpię WALENTYNEK*. Tak uważam tak przez to że nie mam ich z kim spędzić i że nigdy z nikim ich nie spełniałam a jakbym miała z kim to bym się jarała *hipokryzja*. Tak jestem zgorzkniałą nastolatką i nikomu nic do tego.
Ponarzekałam posmuciłam. Koniec jutro znów chujowy dzień..
  • awatar Theblackdevil: Chyba mamy podobnie .Wpadnij do mnie .
  • awatar zagubiona w codzienności: kompletnie nie wiem co za debil wymyślił walentynki . przecież ten dzień jest tak śmieszny że az szkoda słów . tęsknota neistety szybko nie przechodzi . ale jeśli się nie odezwie to tylko sprawi że staniesz się silniejsza !
  • awatar Fallen Dreamer: Odezwie, namiesza w głowie i odejdzie, u mnie podobnie tyle że to już nie pierwszy raz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie wytrzymam już tego.. Po prostu już nie daje rade. Dlaczego to wszystko tak wygląda? Dlaczego to tak boli? Tak kurewsko mocno boli? Wszystko sie jebie.. wszystko..
Mam ochote zrobić komuś krzywde. Ale nie ma nikogo wokół mnie. Zostaje ja..
To tak bardzo boli. Nie chce już tego. Nie chce niczego. Nie mogę już tak żyć. Nie chce już tego pieprzonego szczęścia na sekunde.. Nie chce bo później znów ten ból. Ten kurewski ból. Nie radzę sobie, nie radze.
Nie panuje już nawet nad swoim ciałem. Łzy same lecą, ręce drżą no i ten ból. Mogłoby się już to skończyć. Chce już być przyzwyczajona, chce coś zmienić i nie czuć nic.
Nigdy nie powinnam ufać ludziom. NIGDY! Jaka ja jestem głupia
Nie powinnam nikogo nigdy lubić, kochać czegokolwiek czuć.. Człowiek się później przyzwyczaja, myśli że jest dla tej osoby wyjątkowy a tu co? Chuj.
Czy nie lepiej byłoby nic nie czuć? Nie czuć szczęścia po którym jest zawsze poczucie rozczarowania?
 

 
Jutro będzie miesiąc od naszego spotkania. Ty się nie odezwałeś. Jaka ja jestem głupia że wciąż wierze że sie odezwiesz i czekam. Czekam. Każdego dnia licze na to że się odezwiesz. Mogłabym to sama zrobić ale chce sprawdzić Ciebie.. to smutne że tak mnie traktujesz. Kocham Cię od 3 lat a Ty tak mnie traktujesz..
 

 
stres -> zmęczenie -> rozczarowanie -> ból -> smutek -> brak chęci życia -> stres... i tak w kółko.. i właśnie tak ma życie wyglądać? Dlaczego?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dlaczego.. dlaczego nie może być dobrze przez dłuższy czas. Ty nie odzywasz się do mnie od 3 tygodni. Trzy pierdolone tygodnie. Kurwa.. mam dość! Do tego mój dawny przyjaciel zaczął mi sugerować różne rzeczy które były strasznie raniące. A mój były? Ja pierdole.. jakieś tam uczucia odżyły. Spotkaliśmy się z 2 razy. Było miło. Przytulił mnie kilka razy i patrzył na mnie tak jak kiedyś. A dziś czego się dowiedziałam? Że lizał się i przytulał z jakąś gościarą a potem spał z nią w jednym łóżku. Na imprezie na którą poszedł po spotkaniu ze mną.. SERIO KURWA?!..
Czuję cały czas ból. Wydaje się on taki fizyczny. W oczach mam ciągle łzy. Tak bardzo chciałabym nie czuć nic. Nie czuć szczęścia. Nie czuć bólu. Nie czuć wyrzutów sumienia. Nie czuć niczego. Może to być dziwne że nie chce być szczęśliwa. Nie chce ,bo ono zawsze się kończy i wtedy jest ten ból, te myśli, te słabe dni. Uczucie szczęścia jest taki złudne. Wole żeby wszystkie dni były nijakie aniżeli mam czuć takie coś. Może ten ból kiedyś się skończy. Może..
 

 
Nic dla Ciebie nie znaczę. Nie mam żadnej wartości. Nie odezwałeś się. Nie chce na siebie patrzeć, nie umiem. Jestem nic nieznaczącą i nic niewartą szmatą, która miała nadzieję. Czy gdybym wiedziała że się do mnie nie odezwiesz zrobiłabym to samo? Zrobiłabym. W czegokolwiek bym nie zrobiła bądź zrobiła i tak żałowałabym tego. I tak by było źle. Jest źle. Co powiedziałabym Ci gdybyś się odezwał? Co ty mi byś powiedział? Nie wiem. Każdemu zależy tylko na wykorzystaniu mnie w jakiś sposób a ja jestem głupia. Ale że Ty też mnie tak potraktowałeś? To takie smutne.
Nie zaliczyłam do tego pierwszego egzaminu.. świetnie kurwa świetnie...
 

 
15 dni.. zero kontaktu. Czuję się z tym źle, chociaż powinnam czuć się gorzej, mieć jakieś wyrzuty sumienia. Chyba jestem coraz bardziej zdegenerowana, zepsuta. To straszne, ale to dobrze bo jestem na dobrej drodze by nic nie czuć.
Doznałam ostatnio szoku, odezwał się mój był. Po co nie wiem do teraz. A tym bardziej nie wiem dlaczego zgodziłam się z nim spotkać. Zmienił się. Wtedy uświadomiłam sobie że każdy się zmienia. Ty także się zmieniłeś. Kiedyś nie wykorzystałbyś mnie tak jak teraz. Może powinnam o Tobie zapomnieć? Ale jak..
A co do mojego byłego to jestem ciekawa czego on ode mnie chce. Zranił mnie, chociaż ja jego bardziej mimo że nie był tego świadomy. Nawet mnie przytulił.
Tyle pytań a odpowiedzi na nie, nie widać..
Byłam z byłym szczęśliwa. Na prawdę szczęśliwa. Nie myślałam o Tobie. Ale szczęście jest takie ulotne. Ono jest jak dobry sen. Gdy znika przeżywasz rozczarowanie, że to co było, było takie nieprawdziwe, żałujesz że to już koniec. Jest także jak narkotyk. Każdy chce osiągnąć stan szczęśliwości za wszelką cenę. Gdy już osiągnie upaja się nim. Potem znów jest źle i znów chce być szczęśliwy. Z czasem to co dawało szczęście przestaje działać tak jak trzeba i chce się więcej i więcej. Czy szczęście na pewno jest dobre? Czy nie lepiej byłoby nie czuć nic? Ale gdzie wtedy sens w życiu? A gdzie on jest teraz? Znów te pytania bez odpowiedzi...
 

 
Znów mam łzy w oczach. Milczysz. Tak bardzo potrzebuję tej rozmowy. Tak bardzo dręczy mnie ta niepewność. Ta myśl że się nie odezwiesz, że znikniesz całkowicie z mojego życia jest straszna. Tak bardzo się tego boję. Tak strasznie jest mi źle. Nic nie pomoże.. a w uzależnienia nie chce znów się pakować. Nie chce leczyć się z miłości do Ciebie i tak nic nie skutkowało. Odezwij się bo oszaleje. O ile już nie oszalałam. Chudnę, musiałam obciąć paznokcie bo podczas snu robiłam sobie krzywdę, nie chce mi się żyć..
 

 
Nie mam sił. Po prostu nie mam sił udawać ,że wszystko jest w porządku. Nie jest nic w porządku. Ty się nie odzywasz, sesja tuż tuż ja nic nie umiem i nawet nie mam chęci umieć. Brak motywacji. Brak koncentracji. Tylko Ty w mojej głowie. Dlaczego? Dlaczego tak właśnie musi wyglądać miłość? Czy nie prościej by było, gdybyś kochali tych których chcemy kochać? Tych którzy traktują nas dobrze? To wszystko jest bez sensu. Życie też jest bezsensem. Ale zabić się nie mogę. I tak tkwię w tym bezsensownym życiu z brakiem nadziei na cokolwiek. Nie umiem żyć z Tobą, a bez Ciebie to już w ogóle. I czuję się jak ten Werter. On wybrał śmierć aby wyrwać się z tej sytuacji bez wyjścia. Ja nie mogę. Ta sytuacja jest taka podobna do mojej to niesamowite, ale czemu Goethe nie pokazał że Werter też miał inne wyjście? Może nie miał. Gdzie w takim razie jest ratunek dla mnie? Nie ma?
 

 
Nadal cisza. Dlaczego? Dlaczego ja muszę czuć do Ciebie to co czuję? Tak bardzo chciałabym nie czuć nic. Muszę się ogarnąć z tym bo to zrujnuje mi życie. Jesteś jak narkotyk którym tak bardzo uwielbiam się upajać. Gdy Cię nie ma czuje że czegoś mi brakuje. Fizyczny ból. Żadne środki nie działają. Jestem przypadkiem beznadziejnym..
 

 
Piąty dzień. Ty się nie odzywasz. Gdybyś się odezwał byłoby łatwiej. Jest ciężko. Znów mam chore jazdy. Ty jesteś iskrą która to rozpoczęła. Myślę nad sobą. Nad tym kim jestem i nie wiem. Powinnam się udać z tym do lekarza. Jestem w takim stanie jak przed maturą. Pustka. Spełniłam jedno marzenie, którym bylo bycie blisko Ciebie. A Ty się nie odzywasz. Chciałabym tak bardzo wiedzieć czy znaczyło to coś dla Ciebie. Bez ściem. Nie mogę się skupić na niczym. Dręczy mnie to cały czas. Z jednej strony żałuje ale z drugiej chce więcej. Więcej Ciebie. Gdybym mogła to powtórzyć zmienilabym tylko to żeby móc spędzić z Tobą więcej czasu. Chcę to powtórzyć ale jaki byłoby to sens jeśli jestem dla Ciebie jedną z wielu?

"W tym czego szukam nie ma nic prócz rozczrowania"
 

 
I dostałam ostatecznie to czego tak bardzo pragnęłam. Czułego Ciebie. Twoich dłoni na moim ciele. Moich na Twoim. Do teraz pamiętam Twoje silne objęcie, Twoje słowa, Twoje usta, Twoje dłonie, Twój śmiech. Była wówczas taka szczęśliwa, chciałam żeby to trwało wiecznie, żeby już tak było. Nie myślałam o konsekwencjach tego wszystkiego. Liczyło się tylko to co było i nic więcej. A teraz? Teraz czuję się jak zwykła szmata. Nie odzywasz się. Spodziewałam się tego ,ale tliła się we mnie nadzieja że będzie inaczej. Nie odezwiesz się. Wiem o tym. Dostałeś to co chciałeś i nie jestem ci już potrzebna. Tak bardzo chciałabym się mylić. Tak bardzo cholernie mocno chciałabym. Chce Ciebie tutaj, blisko. A jeśli nie to.. to chociaż żebyś się odezwał. Milczenie doprowadza mnie do szaleństwa. Pewnie dla Ciebie to nic nie znaczyło ,ale dla mnie tak. Nie umiem w tym przypadku oddzielić uczuć od zaspokojenia potrzeba. To takie smutne..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tamten dzień był dziwny. Wszystko tak ładnie się układało. Do tego pogoda tak jak w "Cierpieniach młodego Wertera" dopasowywała się do moich nastrojów. Gdy byłam zestresowana wiał silny wiatr, gdy myślałam o nim i o tym że może nie dojść do spotkania padał deszcz. Gdy szłam do niego i wiedziałam że się z nim spotkam panowała cisza. Ludzi w mieście było niewielu, na ulicach mało samochodów. Pewnie to przez to że była 1 w nocy. Panował taki ład i spokój. Cisza.
  • awatar Gość: swietne <3 Wpadnij do mnie prowadze Bloga Z opisami, dopiero zaczynam wiec bedzie mi bardzo milo jak cos skometujesz, a moze ci sie spodoba i zostaniesz na dluzej :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kolejny dzień i nie odzywasz się. A ja myślę o Tobie. Pare miesięcy żyłam w "spokój". Próbowałam kogoś sobie znaleźć żeby zapełnić pustkę po Tobie. Żaden z nich nie był taki jak Ty. U żadnego nie mogłam znaleźć tego co widzę w Tobie. A Ty teraz milczysz. Jakby do niczego nie doszło, a ja czuję się jak zwykła szmata zabwka którą ktoś się zabawił i zostawił w kącie. Chciałabym żeby to wszystko było inne. Żebyś Ty czuł to co ja do Ciebie czuje od tak dawna. Nie żałuję że doszło do tego do czego doszło. Czasem warto żałować czegoś co sie zrobilo niż że się tego nie zrobiło.
 

 
Próbowałam się leczyć z Ciebie innymi mężczyznami którzy twierdzili że na prawdę im na mnie zależy. Przy Tobie wydawali się tacy nudni, mało męscy. Co ze mną jest nie tak? Dlaczego nie mogę być jak inne dziewczyny które szukają faceta który by je kochał za nic. Czemu ja muszę cierpieć..
 

 
Gdyby ktoś rok temu, dwa lub trzy powiedział że coś takiego się zdarzy między mną a Tobą zabiłabym go śmiechem. Jeszcze w zeszłym roku myślałam że wyleczyłam się z miłości do Ciebie. Tak bardzo się pomyliłam. Nie da się. A to do czego teraz doszło. Tak bardzo się boje. Mam takie ogromne wyrzuty sumienia. Miałeś przyjechać tylko porozmawiać. Nie sądziłam że dojdzie do jakiegokolwiek zbliżenia. Myliłam się. Nie jesteś delikatny jak inni faceci. Jesteś silny i pewny siebie. Jesteś prawdziwym mężczyzną jakiego zawsze potrzebowałam i pragnęłam. Nigdy nikt nie traktował mnie tak jak Ty. Myślę teraz o Twoim szorstkim jednodniowym zaroście. Głaskałam Cię po twarzy podczas pocałunków. Było ciepło, przyjemnie, miło. Gdy to wszystko się działo nie myślałam o niczym tylko o tym żeby ta chwila trwała wiecznie. Po wszystkim wypiłam piwo. Ty gadałeś jakieś bzdury i nawet nie chciałeś mnie przytulić ,a tym bardziej pocałować. Później to się trochę zmieniło ,ale i tak był to koniec naszego spotkania. Odwiozłeś mnie do domu. Pocałowałam Cię i odjechałeś. Dziś się nie odezwałeś. Nie wiem co ma to oznaczać. Zawsze podejrzewałam że nic dla Ciebie nie znaczę. Nie wiem co myślisz o mnie teraz. Może myślisz że jestem łatwa? Byłoby to głupie zważając na fakt iż ja Cię kocham nie od dziś. A co jeśli już wcale się do mnie nie odezwiesz lub odezwiesz po dłuższym czasie? Czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie? A może ja mam jakąś paranoję i mylę się? Oby tak było. Nigdy nie pragnęłam mylić się bardziej niż teraz.
  • awatar Gość: zbuduj siebie jako wartosc i nie rozdawaj sie na drobne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›